Męska Psychika

Testosteron, Libido I Motywacja (Problemy Czytelników #2)

By  | 

testosteron libido motywacja

Dziś kolejny list od czytelnika. Ma on 20 lat i nazwiemy go Jasiem. Jasio boryka się z niskim testosteronem i libido. Mówi, że po prostu nie ma ochoty na seks, chociaż hydraulika działa prawidłowo. Jasio napisał, że podejrzewa, iż cały problem stanowi siedzący tryb życia i brak konkretnej diety.

Brakuje mu również motywacji, chęci do życia i ma ogólny dołek emocjonalny. Do tego dużo śpi. Dziesięć godzin, a czasem nawet więcej! Jednak nawet po tym czasie czuje zmęczenie. Jasio wspomina także, że chciał się wziąć za bieganie, ponieważ jest chudy, a wszystko, co zjada, odkłada się na jego brzuchu. Zastanawia się czy to kwestia genów, czy trybu życia. Na koniec pisze, że nie wie, gdzie zacząć i gdzie skończyć.

Jasia osobiście nie znam, więc jak zawsze mogę się tylko domyślać pewnych rzeczy. Zatem zaczynamy!

Gdzie Jasio skończy nie wie nikt i to jest piękne. Najważniejsze, by po prostu zacząć. Życia nikt nie przewidzi. Po prostu trzeba działać i korygować swoje plany na bieżąco zależnie od pojawiających się przeszkód.

Szczyty testosteronu Jasio ma już za sobą, ale na pewno nadal powinien odczuwać budzącą się w spodniach żądzę na widok dobrze opiętych spodni.

Część problemów Jasia (brak energii, niskie libido, dołek emocjonalny) mocno wskazuje na to, że jego autonomiczny układ nerwowy nie jest w równowadze i rozwinęła się jakaś forma depresji. Siedzący tryb życia i „brak” diety również dokłada tutaj swoje pięć groszy.

Temat z brakiem motywacji jest ciekawy. Wielu mężczyzn ma ten problem. Jednak często, gdy pytam ich o aktualny cel, to nie są w stanie odpowiedzieć.

Niestety nie możemy liczyć na odczuwanie motywacji, jeśli nie mamy dobrego celu. Dopiero prawdziwy cel staje się taką marchewką, która napędza wewnętrznego osiołka. Wtedy też w jakiś magiczny sposób budzi się w nas energia i okazuje się, że sami z siebie wstajemy dużo wcześniej, by robić znacznie więcej.

Najgorszy jest brak celu i zasiedzenie, ponieważ zamienia ludzi w ciepłą kluchę, której ciężko sięgnąć po pilota od telewizora.

Ja również miałem problemy z wysypianiem się i okazało się, że problemem był nadmiar snu. Warto wiedzieć, że nawet dziesięć godzin snu nie wystarczy, jeśli kładziemy się po północy. Chociaż nie chcemy, to nadal sterują nami mechanizmy wykształcone w czasach prehistorycznych.

Jasio powinien spróbować skrócić czas snu i w razie potrzeby strzelić sobie w ciągu dnia drzemkę, ale nie dłuższą niż dwadzieścia minut, a od razu po niej „rozruszać się”. Dziesięć godzin snu może wymagać ciało, gdy rośniemy lub dajemy w palnik z ciężkimi i częstymi treningami, ale to raczej nie przypadek Jasia.

Jasio wspomina też, że wszystko „idzie mu w brzuch”. Napisał również, że nie ma diety i prowadzi siedzący tryb życia. Tutaj mogę się domyślać, że nie przeważają u niego naturalnego pokarmy, a raczej przetworzona żywność, która skutecznie utrzymuje insulinę na wysokim poziomie przez cały dzień. W takiej sytuacji nie ma bata, by nie gromadzić tłuszczu.

Organizm dostaje swoją porcję energii, zapewne więcej, niż potrzebuje, a do tego nie dostaje żadnej szansy na jej spożytkowanie np. w postaci ćwiczeń. To nie są warunki do budowy mięśni czy spalania tłuszczu. Nie sugeruję tutaj, że każdy musi mieć jakąś cudowną dietę, by zobaczyć efekty. Wystarczy nauczyć się jeść z głową.

Jasio pisał również, że chociaż jest chudy, to „jakoś” wyhodował brzuch i teraz chce się go pozbyć za pomocą biegów. Jednak jemu osobiście odradzam ten pomysł. Składają się na to dwa powody. Bieganie w przypadku chudej osoby może uczynić sylwetkę jeszcze mniej atrakcyjną. Dodatkowo Jasio ma problemy z motywacją. Dlatego istnieje duża szansa, że przyjdą brzydkie dni lub zima i zapał do biegania bardzo szybko zginie.

Ogólnie bieganie to fajny pomysł. Szczególnie z rana, gdyż daje energię na cały dzień i poprawia nastrój. Jednak osobiście nie biegam, bo nie lubię, a całe życie nie będę się do czegoś zmuszał. Za to bardzo lubię spacerować. Dlatego wstaję rano i bez śniadania wychodzę sobie na dłuższy spacer, szczególnie teraz, gdy mamy słoneczną pogodę. Ta niepozorna czynność bardzo korzystnie wpływa na organizm, a w tym sylwetkę.

Jasiowi zdecydowanie zalecam dwie rzeczy:

  • Wziąć się  za trening fizyczny ukierunkowany na rozwój masy. Muszę dodać tylko jedną uwagę odnośnie ćwiczeń fizycznych. Jeśli problemy z regeneracją i brakiem energii nasilą się, to należy przystopować z tym tematem i zacząć pracować nad swoim autonomicznym układem nerwowym (zarządzanie stresem).
  • Każdego dnia zaraz po przebudzeniu Jasio powinien od razu wyjść z łóżka i strzelić sobie zimny prysznic. W efekcie dostanie kopa energetycznego, urośnie jego motywacja, senność zniknie oraz aktywuje parasympatyczną gałąź układu nerwowego. Dodatkowo zimny prysznic jest używany  do walki z depresją.

Jak widać w powyższym przypadku, rozwiązaniem trudnych problemów mogą być całkiem proste metody. Największym problemem zazwyczaj jest to, że większość osób nie będzie z nich korzystać, ponieważ wydają się zbyt proste i nie mają prawa działać. Takie wnioski często są wyciągane nawet bez przetestowania czegoś – smutne, ale prawdziwe. Jednak mocno wierzę, że moi czytelniki do takich osób nie należą.

2 Comments

  1. Rafał Sachanowicz

    Sierpień 23, 2014 at 7:50 pm

    Mądrze prawisz kolego, a gościa, który wymyślił dietę 1000kcal powinni za jaja powiesić ;)

  2. Azer

    Sierpień 22, 2014 at 9:21 pm

    Jasio – sięgaj po cynamon cejloński byle szybko :p 1 – 2 łyżki dziennie. Nie musisz jeść 5 posiłków dziennie, ale te 3 solidnie zbilansowane na pewno się przydadzą :) no i tak jak szef zalecił – zimny prysznic z rana jak śmietana, Dziewuchę sobie znaleźć koniecznie. Dźwigać żelastwo, ale tylko gdy dieta dopięta – mam na myśli zapotrzebowanie na kalorie. Żadnych diet typu 1000 kcal itp itd Na słońce śmignąć póki jeszcze szansa, do dziewuch się uśmiechnąć – nie gryzą :) Pozdrawiamy Jasia !

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *