Zioła I Suplementy

Zioła I Antydepresanty (Problemy Czytelników #4)

By  | 

antydepresanty

Obecnie coraz więcej mężczyzn cierpi z powodu depresji, braku energii czy chęci do życia.

W sumie patrząc na czasy, w jakich żyjemy, jakoś mnie to nie dziwi.

Ostatnio jeden z moich czytelników napisał, że podejrzewa u siebie depresję, jest przemęczony nadmiernym stresem i niestety odbija się to również na jego libido.

Zastanawia się on nad tym, czy zacząć brać zioło o nazwie dziurawiec zwyczajny i czy ma ono jakiś wpływ na testosteron.

Nasz kolega dodaje jeszcze, że nie ma zamiaru iść do psychiatry oraz chciałby wiedzieć, czy warto zażywać antydepresanty, by pozbyć się depresji.

W takim razie jedziemy z tematem. 

Na wstępie dodam, że na temat depresji i jej związku z testosteronem ciekawych rzeczy dowiesz się tutaj.

Dziurawiec jest bardzo popularny w Niemczech i jest on tam nawet chętniej przepisywany na depresję niż komercyjne antydepresanty. Jednak czytając opinie „normalnych” ludzi, których naprawdę nie brakuje. Szybko można dojść do wniosku, że działanie dziurawca nie jest zbyt skuteczne.

Oczywiście znajdziemy przypadki ludzi zadowolonych z jego działania (ciekawe na ile tutaj działa efekt placebo), ale przewagę stanowią osoby, które nie odczuły większych zmian.

Dodam, że jeśli ktoś decyduje się na zażywanie tego zioła, to musi zrobić głębsze rozeznanie w temacie, ponieważ dziurawiec zwyczajny potrafi wchodzić w interakcje z innymi lekami. Może też uczulać na słońce.

W sprawie testosteronu powiem krótko… dziurawiec nie ma większego wpływu na poziom tego hormonu.

Jeśli komuś stres daje w kość wraz listą objawów, które często przypominają depresję i bardzo chce zażywać jakieś naturalne suplementy, to warto przetestować adaptogeny. Mam tutaj na myśli rośliny typu ashwagandha (zwiększa również testosteron) czy tani różeniec górski.

Jednak zawsze pamiętaj, że tabletki tylko maskują nieprzyjemne efekty przewlekłego stresu lub pomagają żyć z nimi. Niestety źródło problemu pozostaje nietknięte.

Sens używania tabletek widzę, gdy ktoś równolegle pracuje nad swoim problemem lub ma jakiś tymczasowy dołek np. stracił kogoś bliskiego, ma&nbspchwilowy nadmiar pracy  i ciężko mu z tym na poziomie fizycznym.

Odnośnie psychiatrów… Wśród swoich znajomych i bliskich nigdy nie usłyszałem dobrej opinii na ich temat, więc nawet nie będę nikogo do nich namawiał. W moich potyczkach z depresją również nie korzystałem z tego typu pomocy, chociaż byłem blisko.

Jednak nie oznacza to, że wszystko samo przeszło lub wystarczyła jakaś magiczna tabletka. Musiałem naprawdę sporo na sobą pracować.

Nie jestem zwolennikiem leczenia depresji za pomocą proszków, jakimi są antydepresanty i tego typu „otumaniacze”. Nie rozumiem, jak można próbować leczyć „ducha” za pomocą proszków (przynajmniej takie jest moje zdanie w tym temacie).

Dodatkowo antydepresanty np. z rodziny SSRI obniżają testosteron i libido.

Na koniec powiem, że znane mi są dwa naturalne środki, które pomagają walczyć z dołkiem.

Korzystanie ze słońca (darmowa witamina D) oraz zimny prysznic.

Niestety masa ludzi lubi ignorować „proste” metody bez sprawdzenia ich skuteczności, bo przecież wiedzą lepiej.

Mocno wierzę, że Ty nie należysz do tej grupy.

8 Comments

  1. Rafał Sachanowicz

    Luty 19, 2016 at 10:12 pm

    Dzięki za podzielenie się doświadczeniami! Muszę przyznać, że też niezbyt specjalnie odczułem na sobie różeńca, ale ja generalnie jakiś odporny jestem na pigułki :)

  2. someone

    Luty 18, 2016 at 9:47 pm

    Mi dziurawiec bardzo pomógł. I catuaba. A miałem już natarczywe myśli samobójcze i bardzo ciężki okres w życiu. A trudno mówić że to placebo bo wcześniej brałem wiele innych rzeczy których nie odczułem w tym kontekście. Było by dziwne jakby na 6-7 supli/ziółek akurat te dwa dały efekt placebo ;P. Dodam że oba zioła (i wszystkie) wprowadzałem w innym czasie, najpierw catuaba. I dziurawiec to nie herbatka!!! albo wyciąg (tabs) albo nalewka alkoholowa bo tylko alkohol wyciąga substancje aktywne.
    Różeńca przykładowo w ogóle nie odczułem :))), co nie znaczy że u innych nie zadziała.

  3. Rafał Sachanowicz

    Wrzesień 19, 2014 at 11:03 am

    Co prawda nie pisałem nic o estrogenach w tym wpisie, ale masz rację w tym temacie. Tak samo kobiety potrzebują w swoim ciele pewnych ilości męskich hormonów. Stosując się do zdrowych zasad „męskiego życia” nikt nie zrobi sobie krzywdy i nie sprawi, że ciała wyparują wszystkie żeńskie hormony :) Jednak nie można pominąć faktu, że duża ilość mężczyzn ma problem z nadmiarem żeńskich hormonów chociażby z powodu częstego kontaktu z chemicznymi naśladowcami estrogenów, a te skurczybyki na pewno nie zwiększają libido :)

  4. Klonowicki

    Wrzesień 19, 2014 at 7:29 am

    Estrogenów nie ma co za bardzo zbijać :) one też odpowiadają za libido u mężczyzny :)

  5. Rafał Sachanowicz

    Wrzesień 18, 2014 at 7:02 am

    Dzięki za dodatkowe wskazówki w tym temacie :)

  6. Marek

    Wrzesień 17, 2014 at 4:34 pm

    Warto w temacie depresji i libido zainteresować się tarczycą oraz poziomem prolaktyny we krwi :)

  7. Rafał Sachanowicz

    Wrzesień 17, 2014 at 6:07 am

    Później zostanę oskarżony o wzrost bezrobocia w naszym kraju ;)

  8. Azer

    Wrzesień 16, 2014 at 3:17 pm

    Twoi czytelnicy mają jaja i nie muszą chodzić do psychiatrów :D

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *